Spis treści

poniedziałek – 08:00 – 14:00 / 17:00 – 19:00
wtorek – 08:00 – 14:00 / 17:00 – 19:00
środa – 08:00 – 14:00 / 17:00 – 19:00
czwartek – 08:00 – 14:00 / 17:00 – 19:00
piątek – 08:00 – 14:00 / 17:00 – 19:00
sobota – 17:00 – 19:00

Aborcyjna historia internautki

Jestem studentką psychologii medycznej I stopnia w Wyższej Szkole Rehabilitacji w stolicy. Na zakończenie semestru zimowego mam napisać pracę szokujący temat w Polsce, dotyczącym aborcji. Chciałabym bardziej przedstawić w mojej pracy na temacie psychologicznym, moralnym i szeroko pojętej etyce. W Internecie na szczęście nie brakuje informacji oraz licznych historii kobiet, które przedstawiają swoje historie, bo w sieci mogą stać się anonimowe. Mogą opisać swoje przeżycie ale również poszukują tutaj wsparcia gdyż nie od dzisiaj wiadomo, że usuwanie ciąży to temat o którym się nie mówi, którego większość dziewczyn nie chce ruszać. Nie tylko w tym temacie ale nawet w błahych, innych sprawach kobiety boją się być oceniane i to właśnie chyba główny powód dla którego sieć to idealne miejsce, aby z kimś pogadać lub po prostu pozbyć się tego z siebie.
Zebrane przeze mnie informację pozwolę sobie tutaj zamieścić. Opracowując nad tym tematem poczułam, że wielu kobietom może pomóc taki dłuższy opis, który jest „zbiorem wielu historii o usuwaniu ciąży” i pomoże tym, które go przeczytają, znajdując w nim coś dla siebie. Na początku chcę oznajmić, że jako twórca będę w nim całkowicie obiektywna. Ten artykuł nie ma na celu propagowanie lub negowanie samego zabiegu aborcji, ale przede wszystkim powinien zwrócić uwagę na problem, że w sieci codziennie pojawiają się posty i pytania od kobiet poszukujących pomocy przy usunięciu ciąży. Wiele z nich decyduje się na teoretycznie „mniej inwazyjną” aborcję farmakologiczną zażywając farmaceutyki, których stosowanie jest kategorycznie zakazane w okresie ciąży. Takie farmaceutyki przyczyniają się do poronienia, ale bardzo często mogą również powodować różne komplikacje, które zwykle i tak kończą się wizytą w szpitalu. Kolejne przypadki podawane przez internautki to „prywatne” zabiegi przeprowadzane w Polsce.
Oczywiście, że moja kobieca natura chce również zaznaczyć jakoś swoją ocenę, lecz kategorycznie sobie tego zabroniłam. Artykuł jest tylko i wyłącznie zbiorem informacji pozyskanych z Internetu.

Poniżej historia pewnej internautki, która postanowiła opisać swoją historię w sieci czując się tutaj bezpiecznie

„Dziewczyny, jest mi strasznie ciężko o tym pisać, ale czasami w naszym życiu dzieją się rzeczy, sytuacje, na które nie mamy wpływu. W tym roku kończę 28 lat, jestem w stałym i szczęśliwym związku. Jakiś czas temu spełniłam jedno ze swoich marzeń – kupiłam mieszkanie wraz z moim partnerem. Niby mam się świetnie, cieszę się, między nami jest świetnie… ale w ostatnim czasie wydarzyła się sytuacja, która wywróciła moje życie do góry nogami i nie potrafię sobie z tym poradzić. Dlatego piszę ten post, potrzebuje czyjejś porady. Nie jestem w stanie porozmawiać z nikim bliskim z mojego otoczenia… boje się, że zacznę być oceniana z góry. A więc zacznę od początku. To było jakieś dwa miesiące temu piękny wyjazd, wielkie babskie przygotowania trwające od dłuższego czasu – wieczór panieński koleżanki. Wszystko przebiegało pomyślnie, chłopak zawiózł mnie na PKP, gdzie spotkałam się z resztą dziewczyn. Na miejscu oczywiście pojawił się alkohol, śpiewy, a następnie wyszłyśmy do klubu. Początek imprezy pamiętam, końca już niestety nie. Ktoś w klubie dosypał mi do drinka narkotyki. Obudziłam się zupełnie sama w obcym mieszkaniu, rozebrana a obok mnie obcy mężczyzna. Telefon aż wrzał od ilości wiadomości i nieodebranych połączeń od moich przyjaciółek, z którymi wyszłam tej nocy. Ubrałam się i uciekłam stamtąd przerażona, nie pamiętałam nic, co się stało. Czułam, że wydarzyło się coś wbrew mojej woli, po prostu to czułam. Wróciłam do koleżanek, które zaraz wypytywały co się wydarzyło, gdzie byłam i dlaczego nie odbierałam telefonu… Nie powiedziałam im prawdy, małe kłamstewko, że skończyłam na jakieś obok domówce. Wróciłam do domu, nie mówiąc nikomu nic o moich podejrzeniach… Mój okres się spóźniał od tygodnia, czułam się w ostatnim czasie fatalnie. Pobiegłam do apteki kupić test ciążowy… nad ranem według zaleceń na ulotce na czczo zrobiłam, no i wyszedł pozytywny. Pewnie myślicie, ciesz się kobieto, będziesz mamą… niestety, nie wspomniałam wcześniej – mój chłopak jest bezpłodny. Strach, panika to jedyne co czuję, dobrze wiem, że tej nocy na imprezie do tego doszło. Nie jestem w stanie nikomu o tym powiedzieć, ale najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji jest zabieg aborcji. Nie pójdę z tym na policje, nie powiem rodzinie, partnerowi. Sama muszę się z tym uporać. Czytam od rana na ten temat, który wzbudza wiele kontrowersji, zdaję sobie z tego sprawę i nigdy nie sądziłam, że będę musiała stanąć przed takim wyborem. Chcę do tej sprawy podejść stanowczo i rozważnie, bez zastanawiania się, czy dopadną mnie wyrzuty sumienia. Polskie prawo zezwala na dokonanie aborcji w trzech wypadkach, a mianowicie gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa, gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety czy też, wtedy gdy u płodu stwierdza się ciężkie i nieodwracalne wady. Mój przypadek mógłby się zakwalifikować do jednego z tych powodów, ale naprawdę nie wyobrażam sobie opowiedzieć wszystkim, co się stało naprawdę, po prostu rozważam uporać się z ’ problemem’ na własną rękę. Znaleźć również można listę leków wywołujących poronienie, a mianowicie mizoprostol, który jest najczęściej stosowany. Występuje w lekarstwach pomagających w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów i reumatoidalnego zapalenia stawów lub profilaktyce leczenia wrzodów żołądka.

Znalazłam ciekawe wpisy i artykuły w internecie, nie wiedziałam, że to taka prosta sprawa… Temat poruszany i powiązany głównie z kliniką na Słowacji, gdzie my Polki mamy blisko i najważniejsze, dowiedziałam się, że większość lekarzy mówi po polsku, dzięki temu nie występuje tam bariera językowa. W moim przypadku byłby to wielki problem. Temat usuwania ciąży w Polsce jest bardzo kontrowersyjny. Oficjalnie aborcja jest kategorycznie zakazana na terenie całego kraju, ale ile zabiegów jest wykonywanych nielegalnie? Tego nigdy się nie dowiemy.

Kolejny artykuł szeroko opisuje tzw. turystykę aborcyjną i komentarz jednej z kobiet.

„Wiele kobiet decyduje się na zabieg aborcji na terenie Słowacji, wręcz nawet nazywają to „ turystyką aborcyjną „Czy zastanawiałyście się kiedyś ile kosztuje zabieg? Piszą tam… „Aborcja all inclusive za 1600 zł. Znalezienie zagranicznej kliniki z polską obsługą zajmuje kilka minut’ Jestem w szoku, myślałam, że to tak nieosiągalne!”

Na portalu Newsweek również trafiłam na dość obszerny materiał o tym, że Polki zdecydowanie częściej korzystają z usług ginekologów za granicą. Najwidoczniej odległość od miejsca zamieszkania i znacznie większa anonimowość przemawiają do kobiet najbardziej. Fakt, że ktoś mogłyby się dowiedzieć lub zobaczyć w szpitalu jest znacznie większy niż wyjazd za granicę, gdzie ta rozpoznawalność zmniejsza się znacznie, a przypadkowe spotkanie z kimś zmniejsza się prawie do 0. W tym materiale możemy dowiedzieć się, że Polki masowo przerywają ciąże za granicą, do klinik nawet trafiają młodziutkie dziewczyny w wieku 14 lat, gdzie własne matki je przywożą. Jak i dużo starszych, ustawionych kobiet życiowo, aktorki czy nawet dziennikarki. W artykule opisane są stawki za granicą. Szacuje się, że Polki przerywają 150 tys. ciąż rocznie, ogromne cyfry. W artykule pada również informacja o tym, że wiele klinik specjalnie dla Polek zatrudnia konsultantów mówiących po polsku. Kolejny artykuł, na jaki natrafiam to wpis kobiety, która mówi oficjalnie, że zdecydowała się na zabieg aborcji, dokładniej na Słowacji.

„Ten artykuł mam wrażenie jest skierowany do mnie” – pisze internautka, która przeczytała artykuł i zechciała się podzielić z innymi swoim zdaniem. „Nie przez przypadek go znalazłam, takie mam przeczucie! Opisuje on sytuację życiową, dorosłej kobiety 34-letniej mającą już dwie córki, ale jednak… sytuacja życiowa ja do tego zmusza, pieniądze. Kobieta, która postanowiła wraz z mężem zadecydować o przyszłości całej rodziny. Lekarze oczywiście zaczęli ją oceniać. Dlatego też właśnie nie chce nawet swoim bliskim mówić o obecnej sytuacji. Zdecydowała się, opowiada o swoim przeżyciu, że nie było bólu i na drugi dzień wróciła do domu.” – to fragment, historii kobiety, która również została postawiona przed najtrudniejszą decyzją w życiu. Kolejny artykuł na temat aborcji, znów w tytule „turystyka Polek” tym razem na portalu politycznym możemy wyczytać sytuację kobiety o imieniu Maria, która musiała stanąć przed wyborem. Wspomina, że aborcja w Polsce to temat polityczny, nie jak dla niej – zdrowotny. Zabieg taki w Polsce nie wchodził w grę, a w ostatnim czasie nawet kilku ginekologów trafiło do więzienia. Maria się zdecydowała i również w miarę szczegółowo opisuje swoja sytuacje. Warte przeczytania, naprawdę.

W Internecie jest mnóstwo przeróżnych historii kobiet, które niestety noszą ten ciężar na sercu. Moja praca ma na celu dotknięcie każdej strony dotyczącej aborcji. Tego, że trzeba spojrzeć na każdy przypadek indywidualnie i z odpowiednią dozą empatii. Na koniec zostawiam tych, którzy zadali sobie trud przeczytania całości z sentencją, na którą najczęściej natrafiałam podczas poszukiwań materiału. Niech to będzie głos kobiet, które musiały zmierzyć się z tematem aborcji – i to nie w teorii, lecz w praktyce. Chętnie nawiąże kulturalną oraz w pełni poważną rozmowę na temat aborcji zarówno z kobietami jaki i z panami, którzy przechodzili to razem ze swoimi partnerkami. Chętnie wysłucham historii osób związanych z tematem aborcji.

„Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle, ile ja wytrwałam. Upadnij tam, gdzie ja upadałam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo żeby oceniać mnie i moje życie, tylko myślę, że to mogłoby Cię przerosnąć.”